Battle Alert recenzja

Battle Alert to coś dla fanów strategii, szczególnie tych pamiętających klasycznego już Red Alerta. Gra budzi wyraźne skojarzenia z tym tytułem. Zarządzamy bazę wojskową – konstruujemy budynki, werbujemy jednostki i toczymy boje w czasie rzeczywistym, a wszystko za darmo!

Prawie jak Red Alert
Rynek gier strategicznych, szczególnie tych przeglądarkowych, liczy dziesiątki różnych ciekawych tytułów, przy czym spora ich część właściwie oferuje to samo, albo prawie to samo. Battle Alert jest bardzo zbliżona do strategii przeglądarkowych – rozwijamy bazę, zbieramy surowce, ulepszamy technologie i werbujemy żołnierzy do naszej armii. Podczas wczytywania aplikacji możemy podziwiać nieco karykaturalną, kreskówkową grafikę – wszystkie jednostki w grze, przedstawione są z dość dużym przymrużeniem oka. Jeśli graliście w Red Alerta lub jedną z gier z serii Command and Conquer, odczujecie nieodparte wrażenie że twórcy na pewno grali i inspirowali się coś niecoś na klasyce od Westwood. Głos i kwestie mówione, komentujące wybudowanie danej konstrukcji, niektóre jednostki czy nawet muzyka – wszystko wydaje się bardzo znajome.

W grze są 2 podstawowe surowce, ropa oraz metal. Obu potrzebujemy i to w wielkich ilościach, by rozwinąć naszą bazę i werbować jednostki. Potrzebujemy jeszcze elektrowni, bo bez prądu cała nasza baza funkcjonuje wolniej, albo przestają działać wieżyczki obronne. Te ostatnie są o tyle ważne, że stanowią bardzo istotną część naszej obrony, podczas ataku innych graczy.

Bez surowców ani rusz
Możemy grać w PvP oraz tryb kampanii, który oferuje znaczną ilość misji do wykonania. W trybie dla pojedynczego gracza możemy zarobić całkiem sensowną ilość surowców na początku gry, a potem pobawić się w PvP – uwaga jednak, z graczami nie jest tak łatwo. Dysponują dość często znacznie rozbudowaną obroną, dlatego liczcie się z poważnymi stratami, albo porażkami. Wtedy musimy odbudować od podstaw naszą armię i próbować szczęścia z jakiś czas – jest to czasochłonne i kosztowne, dlatego do walki z graczami sugeruje podejść ostrożnie.

Ciekawą częścią gry jest walka. Jest ona bardzo ważną częścią gry, ponieważ jest istotną częścią naszych zysków. Podczas niej, mamy pośredni wpływ na poruszanie się naszych jednostek, a rozgrywana jest w czasie rzeczywistym! Podczas ataku na bazę przeciwnika, wskazujemy palcem gdzie dana jednostka ma się pojawić i w ten sposób, możemy zaatakować najsłabszy punkt obrony naszego przeciwnika. Jednostki poruszają się automatycznie podczas walki, atakując najbliższy cel – trzeba wziąć pod to poprawkę.

Jak w innych darmowych grach na telefon, w grze jest dostępny wewnętrzny sklep ale wydawał on się zbyt drogi w stosunku do oferowanych dóbr.


(Battle Alert zwiastun)

Plusy
Solidne wykonanie
Wszystko z dużym przymrużeniem oka
Sporo ciekawych jednostek
PvP

Minusy
Drogi wewnętrzny sklep
Powtarzalna

Podsumowanie
Rozwijamy bazę, kupujemy ciekawe jednostki (czołgi wydają się za mocne w stosunku do reszty), pracujemy nad coraz bardziej zaawansowanymi technologiami oraz oczywiście tłuczemy się z innymi graczami w PvP. Ogólnie rzecz biorąc, gra budzi bardzo pozytywne emocje, choć oferuje dość dużo tego samego, co strategie dostępne w przegladarce – wydaje się jednak idealna na telefony. Sklep jest dosyć drogi, być może gra jest powtarzalna, ale gra ma zdecydowanie więcej za niż przeciw.

Battle Alert jest dostępna na Androida oraz iOS.

Przeczytaj inne:
ea_sports_mma_1
EA Sports MMA recenzja

Walki MMA rozpalają do czerwoności fanów mocnych wrażeń i na fali popularności tego dość brutalnego sportu, powstają aplikacje i gry takie jak ta. Za produkcję odpowiedzialna jest...

Zamknij