Mass Effect: Infiltrator recenzja

Seria Mass Effect doczekała się już miana trylogii, przenosząc nas w daleką przyszłość i świat wojen ludzkości z innymi kosmicznymi rasami. W wersji mobilnej, wcielamy się w żołnierza organizacji Cerberus, Ezno Randalla. Za Mass Effect: Infiltrator, stoi Ironmonkey Studios (część EA), znane z mobilnej wersji Dead Space.

mass_effect_infiltrator_1

Ezno Randalla w akcji!
Seria Mass Effect to jedno z najwspanialszych „dzieci” studia BioWare, której właściwie nie trzeba przedstawiać. Klasyka gier fabularnych jak Baldur’s Gate czy najnowsza Dragon Age są dziełami studia, nigdy niewydającego byle dziadostwa. W tym wypadku realizacje projektu powierzono Ironmonkey Studios, w związku z czym BioWare nie miał wiele do gadania i prawdopodobnie zatwierdził już gotowy produkt. Warto to pokreślić na samym wstępie, że Mass Effect: Infiltrator to prosta strzelanka z wymyślnym sterowaniem, a nie gra RPG!

Praktycznie od razu, zostajemy rzuceni w odmęt akcji, bez specjalnych wyjaśnień, co gdzie i jak. Jesteśmy prowadzeni za rączkę, a pierwszy poziom rozgrywa się podczas misji na lodowej planecie- nasz karabin, samouczek i obcy przygotowani na nasze przyjęcie. Warto od razu wspomnieć o sterowaniu. W tym elemencie twórcy zastosowali dość oryginalne, aczkolwiek nieco kontrowersyjne rozwiązania. Przede wszystkim nasz bohater kryje się za zasłonami, które możemy niezbyt wygodnie zmieniać. Ukryty, czeka na dobrą okazję, by oddać zabójczą i celną serię – tapujemy przeciwnika palcem, następuje lekkie przybliżenie i możemy potraktować go serią. W teorii brzmi to ciekawie i wygodnie, ale w praktyce jest problematyczne i mało intuicyjne. Szczególnie jeśli wyskakuje na nas 4-5 wrogów na raz, a my musimy szybko zmieniać swoje miejsce i strzelać jednocześnie. Bardzo łatwo się pogubić, szczególnie przy pierwszym kontaktach kontakcie z grą. W rezultacie, część graczy może się zrazić do tej gry na telefon.

mass_effect_infiltrator_2

Po przejściu kilku poziomów, wygląda to nieco lepiej, ale wciąż możemy mieć kłopoty. Fabuła jest szczątkowa, a odkrywamy ją stopniowo, podobnie jak to ma miejsce w Dead Space. W zasadzie trudno mieć jakieś zastrzeżenia, chyba że ktoś nastawia się na grę RPG. Podczas gry dowiadujemy się trochę więcej na temat organizacji, którą reprezentujemy – Cerberus, ale nie będę nic zdradzał, mimo że zwroty akcji są sztampowe, a fabularnie, gra ociera się o banał. Warto również dodać, że mamy czasami wybór między dobrodusznym i złym zachowaniem Enzo, nie ma to jednak jakiegokolwiek wpływu na fabułę. Możemy być podli na wskroś bez konsekwencji!

Cerberus
Nasz bohater posiada 4 rodzaje broni: karabin, strzelbę, karabin snajperski oraz broń energetyczną. Nie ma żadnego limitu amunicji, wiec hulaj dusza piekła nieba – możemy strzelać bez żadnych limitów. Trzeba tylko zwracać uwagę by nie przegrać broni. Poza tym możemy używać sił biotycznych: Pull, Salvo, Leach i Storm, a więc w praktyce podnieść telekinetycznie przeciwnika, zawiesić w powietrzu i oddać w niego serię z karabinu. Za nasze efekciarstwo podczas walki, zostajemy nagradzani pieniędzmi, które możemy wydawać na nowe umiejętności i lepszy ekwipunek.

mass_effect_infiltrator_3

Podczas walki będziemy się mierzyć z robotami, Kroganami, Turianami oraz Geth’ami. Starcia wyglądają spektakularnie, szczególnie że często włącza się slow motion, dodający naszym zwycięstwom szczypty epickości. Co by nie mówić o sterowaniu, walka wygląda świetnie i spektakularnie. Duży plus.

Grafika wygląda świetnie i do tego gra raczej nie skacze, za co należą się brawa deweloperom. Pod względem jakości gra prezentuje się naprawdę znakomicie – bohater, przeciwnicy, poziomy. Wszystko jest pieczołowicie dopieszczone, co też się tyczy efektów świetlnych i wybuchów. W porównaniu do produkcji Gameloftu, silnik jest świetnie zoptymalizowany i wydajny, przy zachowaniu wysokiej jakości grafiki. Mając do dyspozycji dwie wersje, na Androida i iOS, obie są dość zbliżone, ale na Androidzie gra się nieprzyjemnie wieszała od czasu do czasu.


(Mass Effect: Infiltrator zwiastun)

Android
iPhone

Mass Effect: Infiltrator w Google Play
Mass Effect: Infiltrator w iTunes

ocena_4_recenzja_gnt
Plusy
Grafika
Dźwięk
Dopracowany silnik gry
Efektowna walka

Minusy
Sterowanie
Mnóstwo błędów

Podsumowanie
Mass Effect: Infiltrator to przede wszystkim strzelanka, a nie gra RPG, co lepiej zaznaczyć od razu byście uniknęli rozczarowań. Postawiono w niej przede wszystkim na akcję i efekciarstwo, spychając fabułę na dalszy plan. W tej konwencji gra się całkiem przyjemnie, ale sterowanie jak dla mnie jest najbardziej kontrowersyjną i dyskusyjną kwestią. Często sprawia sporo problemów, szczególnie jeśli chcemy skutecznie strzelać i zmieniać miejsca osłon. Czy warto wydawać ponad 20 zł? Myślę, że warto poczekać na promocję.

Mass Efect: Infiltrator jest dostępna na Androida oraz iOS (iPhone i iPad).

Przeczytaj inne:
where_my_water_1
Where’s My Water 2 recenzja

Stęskniliście się za przyjaznym krokodylkiem Swampiem, który ma problemy z bieżącą wodą? Where's My Water 2 uderzyło kilka dni temu na iTunes i jest dostępna za darmo...

Zamknij