Rope Escape recenzja

Sympatyczna i bezpłatna Rope Escape, przenosi nas do dżungli, by w niej ratować skórę odważnemu poszukiwaczowi przygód. Skakanie między drzewami za pomocą lin, zbieranie monet – mnóstwo dobrej zabawy dla każdego.

Katapulta gotowa…
W Rope Escape wcielamy się w dzielnego poszukiwacza przygód, właśnie uciekającego przez goniących go dzikusów. Wystrzeliwuje się za pomocą katapulty w drzewa, a my dbamy o to, by nie tylko przetrwał, ale zebrał jednocześnie jak największą ilość monet. Nasz ludzik, potrafi wystrzeliwać, w jakiś tajemniczy sposób, linę, przyczepiająca się do różnych rzeczy i huśta się za ich pomocą nawet do kilkuset metrów nad ziemią. Tutaj nie chodzi o fizykę, bo sama grawitacja przypomina raczej inną planetę niżeli ziemię; tutaj chodzi o czystą, nieskrępowaną niczym zabawę.

Podczas rozgrywki, która w zasadzie na ma końca, zbieramy monety zostające z nami nawet po śmierci postaci. Używając monet, podobnie jak Temple Run 2 czy Iron Man 3, możemy je wydać na szereg dodatków. Zmiana koloru czy typu liny, a nawet postaci, którą gramy jest przez to możliwa oraz zakup różnych przedmiotów i elementów, jakie będą występowały podczas gry.

Kontrola lotu ludka, wymaga sporej zręczności i wprawy – trzeba dobrze wycelować i trafić np. w przelatujący kamień, by nie spaść i nie rozwalić na kawałki. W kamienie jeszcze stosunkowo łatwo trafić, problemy pojawiają się w trafienie w przelatujący latający spodek. Trzeba też uważać, bo jeśli już przyczepimy naszą linę do przelatującego spodka, musimy się od niego w odpowiednim momencie oderwać, inaczej zginiemy w przestrzeni kosmicznej.

Hop – siup- bęc

Gra nie powaliła mnie delikatnie mówiąc ani grafiką, ani wydobywającymi się z głośnika telefonu dźwiękami. Nie jest to w jakikolwiek sposób, manifestacja możliwości technologicznych smartfona. Nie o to jednak w grze chodzi – liczy się przede wszystkim pomysł.

I znowu przychodzi pora omówić mikropłatności. W tym elemencie aplikacja nie bombarduje nas nimi specjalnie, mogą pozostać generalnie niezauważone. Problem jednak z tym, że jeśli nie zapłacimy kilku złotych, za każdym razem będzie pojawiać się irytująca reklama w prawym dolnym rogu ekranu dotykowego. Początkowo nie będziemy koniecznie na to zwracać uwagę, ale po jakimś czasie robi się, co wyjątkowo irytujące. By pozbyć się reklam, czeka nas wydatek 2 dolarów.

Dodam jeszcze, że otrzymujemy pokaźną ilość monet, osobno za polubienie fanpage’a z grą na Facebooku oraz przez zalogowania do aplikacji poprzez ten popularny serwis społecznościowy. Jeśli nie martwicie się kwestią prywatności i waszych danych, możecie śmiało z tego skorzystać.


(Rope Escape zwiastun)

Plusy
Pomysł
Wciąga!
Nienachalne mikropłatności

Minusy
Wkurzające reklamy wewnątrz aplikacji


Podsumowanie

Rope Escape urzeka prostą, ale wciąż relaksującą rozgrywką. Należy do gier, które może nie powalają od strony audiowizualnej, ale oferują bardzo wciągający gameplay. Właściwie nie mam zasadniczych uwag do samej gry – sprawdza się świetnie na krótką przerwę i wyjątkowo chętnie do niej się wraca. Ciągle wyświetlająca reklama mobilna, to mnie najbardziej irytowało podczas gry. Nie zdecydowałem się na wyłączenie reklam, dlatego to jedyny zarzut, jaki mogę postawić. Warto zagrać! Pobierajcie, w końcu jest darmowa!

Przeczytaj inne:
Turd Birds recenzja

Turd Birds w telegraficznym skrócie - sterujemy załatwiającym swoje potrzeby na przechodniów ptakiem. Ta kolorowa i pełna humoru gra, to coś dla fanów endless runnerów, czyli bieganiny...

Zamknij