Where’s My Perry? recenzja

Nazywa się Pepe, Pepe Pan Dziobak i jest bohaterem znakomitej gry logicznej, którą spokojnie możemy nazwać kontynuacją Where’s My Water. Fani serialu animowanego Fineasz i Ferb, powinni być zadowoleni, choć nie znajdą tutaj m in Norma.


Perry – Pepe Pan Dziobak

Znacie serial animowany Fineasz i Ferb stworzony przez Disneya? Bohaterem gry jest Perry, znany w polskiej wersji, jako Pepe Pan dziobak. W serialu, udaje bezmyślne zwierzę, jednak w rzeczywistości jest tajnym agentem, znanym jako Agent P. Dzielny dziobak, walczy z szalonym naukowcem Heinzem Dundersztycem, starając się pokrzyżować jego niecne plany – bardzo często kończy się to wściekłym krzykiem Dundersztyca: „A niech cię, Pepe Panie Dziobaku!”. Pepe, jako agent zwierzęcej agencji zwalczającej przemoc o nazwie O.B.F.S (organizacja bez fajnego skrótu), musi podróżować między domem, a bazą i właśnie tutaj wkrada się idea gry. Nasz dziobak, ma nie lada problemy z podróżowaniem za pomocą specjalnych rur, którymi dostaje się do kwatery głównej swojej organizacji – tutaj, wkraczamy my!

Gameplay jest praktycznie identyczny jak w Where’s My Water, w której umożliwialiśmy kąpiel sympatycznemu krokodylkowi Swampiemu. Tym razem, musimy pomóc Pepe podróżować między bazą, a domem i aby to mu umożliwić musimy odblokować przepływ wody, by ta napędziła generatory i finalnie, umożliwiła mu dalszą drogę. Co ciekawe, tutaj woda może występować w 3 stanach skupieniach, – jako gaz, ciecz oraz ciało stałe. Będziemy musieli się nie lada na głowić, by Pepe mógł przejść dalej.

„A niech cię, Pepe Panie Dziobaku!”
Dotykając ekranu dotykowego, wodzimy palcem, usuwając ziemię, neutralizując pułapki zastawiane przez złośliwego Dundersztyca i umożliwiając przepływ wody. Początkowo nie sprawia to problemów, ale dość szybko może i nie tyle ze względu na poziom trudności, ale na problemy związane z wielkością ekranu, jakim dysponuje nasz smartfon. Precyzyjne przecinanie palcem ziemi i sprawienie, by woda płynęła tak jak chcemy staje się niepotrzebnie zbyt trudne, co w połączeniu z i tak dość trudnymi niektórymi poziomami, niepotrzebnie komplikuje zabawę. W związku z tym, Where’s My Perry wydaje się stworzona przede wszystkim na tablet, a nie koniecznie na smartfon (w iPhone 4S jest zdecydowanie za mały).

Gra jest bardzo kolorowa i zbliżona swoim stylem do popularnej kreskówki, problem jednak w tym, że nie jest tak płynna jak mogłaby być. Odpowiednia płynność animacji, dodawałaby grze zdecydowanie więcej uroku, zbliżając się, do jakości serialu animowanego. Trochę szkoda, że tak nie jest. Świetnie, że została spolszczona, co jest miłym ukłonem dla wszystkich polskich fanów serialu!


(Where’s My Perry zwiastun)

Plusy
Grafika
Dźwięk
Wciągający gameplay
Polskie napisy

Minusy
Idealna na tablety, nie koniecznie na telefony

Podsumowanie
Where’s My Perry to niesamowita i bardzo wciągająca gra, szczególnie dla fanów kreskówek Disneya oraz poprzedniczki, czyli Where’s My Water. Oczywiście im większy ekranu telefonu, tym gra się zdecydowanie lepiej, a jeśli już posiadamy tablet, wszystkie problemy wydają się znikać. Warto też pamiętać, że aplikacja jest idealna zarówno dla młodszych, jak i starszych graczy – w końcu wszyscy kochamy kolorowe gry logiczne, zgadza się? Warto zagrać!

Where’s My Perry jest dostępna na Androida, iOS oraz Windows Phone.

Przeczytaj inne:
clash_olimpians_1
Clash of the Olympians recenzja

Pora na kolejną grę od Ironhide, studia dobrze znanego graczom na całym świecie, za sprawą ultra-popularnego Kingdom Rush! W Clash of the Olympians, czeka nas rozstrzeliwanie hord...

Zamknij