Frontline Commando 2 recenzja

Frontline Commando 2 – więcej, lepiej i mocniej. Chociaż idea rozgrywki pozostaje bez zmian, Glu Mobile wydało naprawdę interesującą strzelankę mobilną. Do bezpłatnego pobrania!

frontline_commando_2_1

W Google Play pojawiła się właśnie darmowa strzelanka na telefon, stworzona przez studio Glu Mobile, Frontline Commando 2. Jeśli graliście w Frontline Commando: D-Day, z pewnością polubicie Frontline Commando 2. Gra przenosi nas na współczesne pole bitwy, a oferuje niemało, bo zarówno kampanie dla pojedynczego gracza, jak i tryb rozgrywki dla wielu graczy. Kampania powinna starczyć na wiele godzin grindu, bo zanim przedostaniemy się na dalsze poziomy, niezbędny jest odpowiednio potężny arsenał broni i doświadczenie. Aktualnie kampania ma 8 epizodów, a każdy z nich ma kilkanaście poziomów. Mechanika rozgrywki jest w zasadzie bardzo podobna, do wszystkich poprzednich Frontline Commando. Kontrolowana przez nas postać, chowa się za zasłoną i ostrzeliwuje wrogów seriami z broni maszynowej. Idea pozostała taka sama, choć zdecydowanie w górę poszła jakość, ale także obszerność gry. Teraz mamy możliwość zbierania i kompletowania członków własnego zespołu! W praktyce, dodatkowy żołnierz, będzie pomagał podczas poziomu, na przykład, rzucając granatem w samochód opancerzony czy skupisko wrogich żołnierzy. W miarę postępu tej grze na telefon, będziemy kompletować żołnierzy o różnej roli i specjalizacji. Co do naszego komandosa, możemy go wyposażyć w naprawdę bardzo rozbudowany arsenał broni – widać Glu poszło na całość, podobnie z resztą, jak w RoboCop. Karabinki, karabiny, strzelby, granaty – ilość zabawek ucieszy każdego wielbiciela militariów!

frontline_commando_2_2

Wszystkie z nich, można łatwo ulepszać, za pomocą podstawowej waluty (dolary) lub waluty premium (złoto). Jedną i drugą walutę, otrzymujemy za skompletowanie misji i podczas awansowania na wyższe poziomy doświadczenia. Pierwsze misje, przejdziemy za pierwszym razem, ale prawdziwe wyzwania czekają na nas dopiero po 10-15 poziomach. Poziom trudności rośnie i to zdecydowanie, a presja na wydawanie pieniędzy w sklepie premium – tężeje. Kluczowe jest zarówno kupowanie nowych broni, ale […]

Demonrock: War of Ages recenzja

Demonrock: War of Ages to mieszanka strategii i RPG, przyciągająca grafiką 3D i modelem Free to Play. Co kryje się w produkcji autorstwa Crescent Moon Games?

demonrock_1

Rynek gier na telefon jest olbrzymi i bardzo konkurencyjny, dlatego możemy zauważyć coraz to nowe próby łączenia ze sobą kilku gatunków w jednej grze. Nie jest to proste, wyciągnąć wszystko, co najlepsze z wybranego gatunku, a taką właśnie próbą jest Demonrock: War of Ages. Według dewelopera jest to odwrócony tower defense, ale w praktyce, gracze nie mają możliwości wyboru ścieżki, którą będą atakować. Poza tym, nie atakujemy statycznych wież, bo komputer wysyła przeciwko nam zgraje potworów. Twórcy, a konkretnie studio Crescent Moon Games, chwalą się blisko 40 obszernymi poziomami i 4 zróżnicowanymi obszarami. Podczas naszych przygód zwiedzimy wielki las, lochy, zimowy las i jamę trumien (!). Najpierw wybieramy jedną z 4 postaci, jaką będziemy kontrolować podczas gry. Do wyboru mamy, dość typowe archetypy postaci – jest Barbarzyńca, Rycerz, Czarodziejka oraz Strażnik. W miarę postępu w grze, nasza postać będzie coraz mocniejsza, a wszystko po to, by coraz skuteczniej, rozrywać na kawałki blisko 30 typów przeciwników. W Demonrock: War of Ages natkniemy się na wielkie pająki, trolle, szkielety, orków i gobliny czy dzikie wilkołaki. Smok? Tak, jest i wielki i ziejący ogniem smok.

demonrock_2

Większość czasu w grze, spędzimy na kontrolowaniu swojego bohatera, spychając inne zajęcia na drugi plan. Rozgrywka jest raczej prosta, ale nie przeszkadza to Demonrock wciągnąć gracza na przynajmniej kilka misji. Co do samych bohaterów, mamy aktualnie do wyboru dwóch, przy czym reszta jest dostępna przy użyciu normalnych pieniędzy. Naturalnie, herosi różnią się między sobą stylami walki i taktyką podczas gry, ale każdy posiada 3 aktywne umiejętności oraz jedną pasywną. Jak w innych grach akcji z dodatkiem elementu RPG, zdobywamy przedmioty, którymi zwiększamy współczynniki postaci. Wszystko sprowadza się głównie do zadawania większych obrażeń i […]

Rail Nation recenzja

Rail Nation, czyli niepowtarzalna okazja, by stanąć na czele własnej firmy transportowej i zdominować biznes kolejowy. Rail Nation bezpłatna i niewymagająca klienta strategia przeglądarkowa.

rail_nation_3

Jeśli bawiliście się w dzieciństwie kolejkami, a ustawianie torów, budzi w was tylko pozytywne uczucia, tym łatwiej odnajdziecie się w świecie Rail Nation. Ta darmowa gra strategiczna, przenosi wszystkich graczy na arenę rywalizacji o miano najsprawniejszego biznesmena w nietypowej branży – transporcie kolejowym. Najpierw szybka rejestracja i już możemy zacząć. W ramach naszej działalności biznesowej, będziemy z jednej strony zarządzać infrastrukturą – nie tylko kolejową –, a z drugiej całym taborem kolejowym. Istotną częścią rozwoju jest także rozwijanie nowych technologii, które umożliwiają zakup nowocześniejszych lokomotyw i wagonów. Nasz dworzec kolejowy to miejsce, w którym znajdziemy wiele budynków, które, stopniowo, będziemy ulepszać, by te dawały nam więcej bonusów i pieniędzy. Hotel, dom loterii, restauracja, bank, dom handlowy, dom licencyjny – wszystkie trzeba rozwijać równolegle. Właśnie pieniądze są podstawowym celem, całej aktywności w grze. Zarabiamy tworząc połączenia kolejowe, które są podstawowym źródłem zarobków.

rail_nation_1

Im więcej posiadamy lokomotyw i wagonów, tym większe będą nasze zarobki. Samouczek pokaże wam, jak ustala się rozkład jazdy, a efekty, można zobaczyć na mapie świata – pociągi będą jeździć pomiędzy miasteczkami. Mapa świata jest rozległa, ale mając jedną lokomotywę, nie podbijemy świata – wszystko przychodzi z czasem. Na mapie, znajdziemy dziesiątki miasteczek, które czekają, aby połączyć je siecią połączeń kolejowych. Kto nie posiada zbyt wielkiej cierpliwości, będzie musiał skorzystać z mikropłatności i zapłacić za postęp w grze. Jeśli chcecie są do kupienia dwa rodzaje kont – Pakiet Startowy i Konto Plus. Pakiet Startowy to jednorazowy zakup, który daje kilka rodzajów bonusów, a […]

RoboCop recenzja

2028 rok. Detroit. Alex Murphy został krytycznie ranny i dołącza do programu OmniCorp, która przerabia go w połączenie człowieka i maszyny. Grę możecie pobrać za darmo.

robocop_1

Glu Mobile, popularny producent gier mobilnych, znany choćby z serii Eternity Warriors, wziął się za oficjalną grę RoboCop. Efekt? Strzelanka zbliżona do popularnego Deer Hunter i nie jest to na szczęście zły wybór. Zamiast nawiązywać i podążać za fabułą filmu, gra RoboCop skupia się na rozbudowanym treningu bojowym, głównego bohatera. W praktyce, nasz metalowy heros, chowa się za przeszkodami i na nasze życzenie, wychodzi z ukrycia, by potraktować wrogów zabójczą serią z broni palnej! Do wyboru mamy różne rodzaje misji, a każda z nich, oferuje nieco inny rodzaj nagrody. Za misje otrzymujemy niezbędne kredyty, które będziemy wydawać na zakup ulepszeń, broni i innego ekwipunku. Im trudniejsza misja, tym atrakcyjniejsza nagroda. Najważniejsza jest siła ognia i odporność cyber-gliny. Każda zbroja i broń posiada własne drzewko ulepszeń, dlatego możemy wszystko ulepszać, używając przy tym kredytów lub prawdziwych pieniędzy. System jest typowy dla wszystkich darmowych gier na telefon, ponieważ w miarę upływu czasu, zachodzi coraz większa potrzeba, by wydawać normalne pieniądze. Dlatego właśnie gra robi się coraz trudniejsza, a my, gracze, jesteśmy zmuszani do grindu lub wydawania pieniędzy w wewnętrznym sklepie gry.

robocop_2

Istnieje specjalny ekwipunek, który pozwala na skanowanie przeciwników i namierzenie ich słabych punktów. W razie potrzeby, możemy także wezwać drony bojowe na pomoc, by te automatycznie ruszyły na wrogów. Nasz robo-glina ma dostęp do wielkiego i zróżnicowanego arsenału broni, poczynając od pistoletów maszynowych, karabinów, strzelb, a na railgunach kończąc. W zasadzie wszystko zależy od ilości kredytów w naszym wirtualnym portfelu. Sterowanie jest bardzo proste i nie powinno nastręczać, jakichkolwiek problemów. W grze nie ma swobodnego poruszania się, podobnie z resztą, jak w wypadku Frontline Commando: D-Day. RoboCop cały czas pozostaje w ukryciu, do momentu, […]

Table Top Racing recenzja

Wyścigi miniaturowych aut, na stole i wśród jedzenia. Właściwie, co tu wyjaśniać dalej? Table Top Racing z dumą kontynuuje tradycję Micro Machines! Do ściągnięcia bezpłatnie.

table_top_racing_1

Niektóre pomysły nigdy się nie znudzą i nigdy nie pójdą w zapomnienie. Mowa o stworzeniu gry, w której będziemy kontrolować małe, przyjemnie wyglądające autka po miniaturowej trasie. Jazda po stole, po podłodze, wśród burgerów, kubków i frytek oraz najzwyklejszych przedmiotów codziennego użytku. Jeśli pamiętacie klasyczne już wyścigiMicro Machines, Table Top Racing nawiązuje do niej z przytupem. Tutaj chodzi cały czas o rywalizacje i szaloną jazdę do przodu. Czy też wybierzemy wyścigi przeciw sztucznej inteligencji czy z innymi graczami, cały czas chodzi o to samo – kto będzie pierwszy na mecie. Dodatkową zabawę gwarantują, zbierane podczas jazdy paczki, w których znajdziemy bomby, rakiety, dopalacze i wyładowania elektromagnetyczne (EMP). Table Top Racing ma aktualnie 4 tryby gry – mistrzostwo, drift, specjalne eventy i szybki mecz. Każdy z nich gwarantuje przednią zabawę, choć patrząc na całość, grze może brakować głębi, którą wyzwalają inne wyścigówki na telefon, jak Real Racing 3 lub Asphalt 8: Airborne. To niestety druga strona medalu konwencji, w której została zrobiona gra – tutaj wydaje się, jakby nie było to do końca na serio, co może się zarówno podobać, jak i na dłuższą metę zniechęcać. Samochody, czy raczej, samochodziki wyglądają wspaniale, a jest ich całe mnóstwo. Van, Jeep, Ferrari, samochód z lodami, Buggati Veron – wszystkie wyglądają, jak miniaturowe karykatury znanych aut. Świetna sprawa!

table_top_racing_2

Sterowanie zostało rozwiązane w standardowy sposób, bo możemy wybrać jeden z dwóch form kontroli nad samochodzikiem – poprzez przechylenie telefonu w lewo i w prawo lub naciskanie ekranu dotykowego. O ile jestem wielkim zwolennikiem kontroli przez przechylanie, tak musiałem szybko zrewidować swoje poglądy w Table Top Racing – gra się o wiele trudniej, szczególnie że trasa jest często […]

Hero Zero recenzja

Hero Zero przenosi nas do świata zdominowanego przez samozwańczych super-bohaterów. Do bezpłatnego pobrania na telefony i tablety lub poprzez okno przeglądarki.

zero_hero_4

Widzieliście film Kick-Ass? Jeśli tak, powinniście w mig załapać, z jakiego rodzaju super-bohaterami będziemy mieli tutaj do czynienia. Stworzony przez nas hero to człowiek tak biedny, że nie ma nawet ubrania i butów! Nie ma to jak start od zera, prawda? Ubranie możemy kupić w lumpeksie, gdzie możemy nabyć także inne przedmioty, niezbędne w naszej karierze wybawcy ludzkości. Przedmioty zwiększają współczynniki, które posiada nasza postać – Inteligencję, Kondycję, Siłę i Intuicję. Szlafrok, suszarka, gumiaki i ręcznik, jako peleryna – ruszamy na swoje pierwsze przygody. Misje dzielą się na czasowe i misje walki. Pierwsze zadania są raczej dość banalne i nietypowe – będziemy odstraszać wyrostków, walczyć z agentami ubezpieczeniowymi czy po prostu, patrolować okolicę naszego domu. I jedne, i drugie misje trwają określoną ilość czasu oraz oferują nieco różne nagrody. Raz otrzymamy więcej doświadczenia, raz pieniędzy, a innym razem udaje się nam dostać, jakiś cenny przedmiot. Jeśli jesteśmy akurat przy komputerze, opłaca się inwestować czas w misje, jeśli natomiast wybieramy się gdzieś i będziemy offline, warto ustawić, by heros poszedł do pracy. Poza misjami, możemy przypakować, w naszym garażu, gdzie znajduje się baza treningowa. Ponieważ nasz heros posiada 4 współczynniki, każdy z nich będziemy mogli nieco podnieść z pomocą odpowiedniego treningu. W grze znajdziemy także różne formy kontaktu i rywalizacji z innymi graczami.

zero_hero_2

Możemy uczestniczyć w pojedynkach 1 na 1 lub dołączyć do drużyny super-bohaterów i rywalizować w rankingu, jako cała drużyna. Żeby nie było nam już tak całkiem komfortowo, twórcy dodali pasek energii, ograniczający naszą […]

Goblin Keeper recenzja

Marzyliście, by zostać Panem Mroku, przygotowującym właśnie najazd na królestwa powierzchni? Goblin Keeper to taki przeglądarkowy Dungeon Keeper. Za darmo i po polsku.

goblin_keeper_3

Jeśli jesteście znudzeni kolejnymi, podobnymi do siebie strategiami Free to Play, Goblin Keeper wprowadza nas do podziemi, ale nie kopiuje rozwiązań znanych z Forge of Empires lub Settlers Online. Ta bezpłatna gra strategiczne, jest o wiele bardziej skomplikowana i złożona, niżeli się to może wydawać na początku. O ile kolejny raz będziemy budować wirtualne imperium, to tym razem mechanika rozgrywki będzie zdecydowanie inna. Podstawą rozwoju i wydobywania surowców są małe szkaradne gobliny, których powinniśmy mieć jak najwięcej. Zaczynamy od jednego, ale w miarę upływu gry, będziemy mieli ich coraz więcej. Właśnie gobliny są naszą siłą roboczą, którą albo wysyłamy do wydobywania surowców albo zlecamy rozbudowę naszych włości. Bez nich praktycznie, nic nie jesteśmy w stanie zrobić. Wszystko zostaje z resztą bardzo sprawnie wyjaśnione – po polsku – z pomocą niezawodnego samouczka. Cieszy mnie, że jest coraz więcej gier online wydanych w naszym rodzimym języku. W miarę trwania samouczka, dostaniemy nie jedną nagrodę, dzięki czemu nasz rozwój będzie trochę przyśpieszony.

goblin_keeper_1

Pierwszymi inwestycjami w Goblin Keeper będą spiżarnia i sypialnia. W spiżarni, nasi źli poddani, mogą śmiało wcinać smakołyki kuchni podziemnej – ślimaki, robaki i inne obłe żyjątka. Sypialnia to po prostu legowisko, które musi zostać wyposażone w łóżka. Kolejną jest komnata, niezbędna do rekrutacji czarnoksiężników. Skarbiec to miejsce, gdzie będziemy magazynować nasze skarby. Nie można także zapomnieć, o spelunie, w której będą przesiadywali poddani – w końcu każdy potrzebuje odrobinę rozrywki. To tylko początek, a możecie mi wierzyć, gra oferuje o wiele więcej.

Nasze […]

Sonic Dash recenzja

Sonic Dash to bezpłatny niekończący się biegacz, wydany przez firmę SEGA. Czy warto sięgać po kolejną grę na telefon tego typu – myślę, że zdecydowanie TAK!

sonic_dash_1

Trudno nie pamiętać Sonica, jednej z najpopularniejszych postaci w historii gier w ogóle i oficjalnej maskotki firmy SEGA. Nintendo ma Mario, podczas gdy SEGA, super-szybkiego jeżozwierza o imieniu Sonic. SEGA zdecydowała się na endless runnera (niekończącego się biegacza) i szczerze mówiąc, początkowo, byłem tym faktem nieco rozczarowany. Dopiero po kilku minutach, krok po kroku, dałem się porwać w najnowszą odsłonę przygód niebieskiego jeża. W zasadzie, gra nie zaskakuje zawartością – Sonic biegnie ciągle do przodu, a naszym zadaniem jest unikanie pułapek i różnej maści zagrożeń. Trasa jest generowana podczas gry, więc nie powtarza się dwa razy. Podczas niekończącego się biegu, nasz dzielny bohater, zbiera złote pierścienie, którymi napełniamy specjalny pasek energii. Jeśli zbierzemy ich 100, Sonic dostaje ekstra życie. Po przebiegnięciu odpowiedniego dystansu, przyjdzie nam się zmierzyć z bossem – podobny pomysł, był już w grze na telefon Iron Man 3 stworzonej przez Gameloft. Nasz jeż, nie jest jednak bezbronny w starciu z krabami i innymi przeciwnikami. Sonic może rozbijać przeciwników impetem swojego biegu, pod warunkiem, że szybko przejedziemy palcem w dół, po ekranie dotykowym naszego telefonu.

sonic_dash_2

Sterowanie w ogóle? Świetne, przy czym, bardzo typowe dla reprezentowanego gatunku. Raz w lewo, raz w prawo, raz skok w górę, raz wślizg – do momentu, aż nie rozbijemy Sonica o jakąś przeszkodę. Wszystko bez zarzutu, choć, trzeba wykazać się refleksem i odpornością psychiczną – w końcu nie chcemy, by dobry bieg, skończył się za szybko. Najważniejsze, że chociaż sterowanie nie powinno nam przeszkadzać.

Sonic Dash wciąga od pierwszych minut i czaruje bardzo wysoką jakością wykonania. Grafika razi bogactwem kolorów i jest jedną z najmocniejszych zalet gry. Praktycznie wszystko, od szczegółów menu, wyglądu postaci, a na muzyce […]